Stadiony świata

Zwiedzanie Allianz Arena

Przeczytasz w 8 min

Po dłuższym okresie przerwy, udało mi się wybrać na zagraniczną wycieczkę, a przy okazji zobaczyć jakąś stadionową perełkę. I to nie byle jaką bowiem zwiedziłem słynną bawarską „oponkę” czyli Allianz Arenę w Monachium. Czy było warto? Przekonajcie się.

Allianz Arena w Monachium to jeden z najbardziej charakterystycznych stadionów piłkarskich na świecie. Jej futurystyczna, podświetlana fasada przyciąga uwagę nie tylko fanów futbolu, ale też miłośników nowoczesnej architektury. Otwarty w 2005 roku obiekt powstał z myślą o potrzebach dwóch monachijskich klubów – Bayernu oraz TSV 1860 – lecz z czasem stał się wyłącznie „domem” dla rekordowego mistrza Niemiec.

Historia Allianz Arena

Historia stadionu to efekt ambicji i rosnącej pozycji Bayernu Monachium na początku XXI wieku. Stary Olympiastadion, choć kultowy, nie spełniał już oczekiwań sportowych i komercyjnych. Decyzja o budowie nowego obiektu zapadła w 2002 roku, a projekt powierzono renomowanej szwajcarskiej pracowni Herzog & de Meuron. Budowa pochłonęła około 340 milionów euro, a stadion został oficjalnie otwarty 30 maja 2005 roku – meczem pomiędzy Bayernem a TSV 1860.

Ciekawostką jest unikatowa fasada stadionu złożona z 2760 poduszek z folii ETFE, które mogą być podświetlane na różne kolory. Czerwony kolor to znak Bayernu, biały – reprezentacji Niemiec, a niebieski – dawnych gospodarzy z TSV. Oprócz tego fasada może się podświetlać w kolorach danego turnieju np. Audi CUP. W czasie Mistrzostw Świata 2006 Allianz Arena była jedną z kluczowych aren, w 2012 roku gościła finał Ligi Mistrzów a w czasie ubiegłorocznego EURO 2024 odbył się tu m.in. mecz otwarcia.

Dla Bayernu Monachium przeprowadzka do Allianz Arena była krokiem milowym – klub zyskał nowoczesny stadion, zwiększył swoje dochody i jeszcze mocniej zaznaczył swoją dominację na krajowym i europejskim podwórku. Dziś to miejsce obowiązkowe nie tylko dla fanów Bayernu, ale i wszystkich miłośników piłki nożnej. Nazwa sponsorska areny będzie obowiązywać aż do 2041 roku.

Zwiedzanie stadionu Bayernu Monachium

Na początek warto przytoczyć kilka faktów o stadionie. Allianz Arena może pomieścić  dokładnie 75024 widzów. Dla samych VIP-ów przygotowano ponad 2100 miejsc na jednej z trybun. Bawarska arena posiada także 106 lóż biznesowych, które można wynająć na okres 5 lat. Jej koszt ok. 115-350 tysięcy € za rok. Cały stadion jest także dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Na obiekcie są 324 miejsca dla osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunów. Można także skorzystać z systemu audiodeskrypcji. Stadion jest podzielony na trzy piętra trybun.

Na stadion dojedziemy albo autostradą albo metrem linią U6. Należy wysiąść na stacji Frottmaning i przejść około 1,5 km. Niestety spory spacer nas czeka, tak jak to było w przypadku stadionu w Hamburgu. Po drodze mijamy zakłady autobusowe. Dla zmotoryzowanych czeka ponad 10000 miejsc parkingowych.

Oferta zwiedzania stadionu w Monachium jest rozbudowana. Możemy skorzystać z kilku opcji wycieczek. Możemy zwiedzić samo muzeum klubowe w cenie 12€, tutaj jeśli chcemy dokładnie wszystko zobaczyć to wypada zarezerwować ok. 1,5h. Ja wybrałem opcję tour + muzeum w cenie 25€, bilety ulgowe w cenie 22€, dzieci do 13 lat wchodzą za 11€. Należy wspomnieć, że zwiedzanie może odbyć się w dwóch wersjach językowych – angielskiej lub niemieckiej. Ciekawą opcją może być także wycieczka VIP tour w cenie 45 €. Tutaj możemy zobaczyć m.in. loże biznesowe (czego mi nieco brakowało w swojej wyprawie), business club, miejsca dla prasy i poczęstunek z wodą mineralną lub szampanem. Także w cenie jest wejście do muzeum. Ostatnią opcją jest wejście na punkt widokowy, najlepszy do zdjęć oraz wizyta w muzeum. Wycieczki odbywają się w godzinach 10-18.

Wycieczkę zaczynamy w strefie gastronomicznej stadionu. W wielkim pomieszczeniu znajduje się bistro i dwie restauracje. Na końcu znajdują się oddzielone od siebie strefy dla osób czekających na swoją porę wycieczki. Uwierzcie mi, tam jest multum ludzi. Zwiedzanie najlepiej zaplanować w ciągu tygodnia.

 

Widok z trybuny głównej Allianz Areny

Za kołowrotkami zaczynami całą zabawę. Schodzimy na parter na promenadę. Tam spotykamy się z trzema przewodnikami, nasza grupa jest na tyle duża, że musieli nas podzielić na części.  Okrążamy stadion aż dojdziemy do trybuny ultras. Stąd widzimy całą panoramę stadionu. Dolna trybuna jest bez krzesełek. Warto tutaj przypomnieć, że w Niemczech dopuszczalne są miejsca stojące na trybunach dla ultrasów. Niestety trafiliśmy akurat kiedy trawa była sztucznie doświetlana i nie można było jej obejrzeć w całości. Przy okazji zrobiliśmy test na akustykę stadionu. Na znak przewodnika, cała grupa jednocześnie krzyknęła Gol! Dźwięk świetnie odbijał się o wszystkie strony stadionu. M.in. dzięki obłemu kształtowi fasady.

Dalej idziemy zobaczyć jak siedzą VIP-y. Miejsc tych jest, jak już wspomniałem ponad 2000. Różnią się tym od zwykłych krzesełek, że mają skórzane obicia. Przy wejściu na trybunę także mijamy pulpity dla dziennikarzy. Z bliska widać jak ta trawa jest zadbana. Co ciekawe, jest ona w połowie sztuczna czyli nazywana hybrydową. Przy każdym wejściu na sektor na dolnej trybunie, jest specjalna strefa dla kibiców niepełnosprawnych, miejsce na wózek inwalidzki oraz dwa miejsca dla opiekunów.

Wchodzimy do katakumb stadionu. W drodze do szatni idziemy żółtym korytarzem, który raczej jest kojarzony z kolorami Borussi Dortmund. Sam przewodnik się z tego śmiał i zapewniał, że wciąż jesteśmy w Monachium. Jeszcze przed szatnią mijamy salę konferencyjną. Przypomina nieco salę kinową, z czerwonymi fotelami. Z tyłu oraz na bocznej ścianie widnieją zdjęcia ze stadionem AIlianz Arena i z czasów gdy Bayern zdobywał mistrzostwo kraju. Pulpit, gdzie siedzą przedstawiciele klubu jest w kształcie oraz w kolorach areny. Po prawej stronie są dwie kabiny dla tłumaczy. Niestety, co mnie zdziwiło nie mogliśmy sobie zrobić zdjęć za stołem.


Ciekawostka

Czy wiesz, że z dachu Allianz Areny przy dobrych warunkach pogodowych można zobaczyć szczyty Alp? Jeszcze lepszym punktem widokowym będzie sztuczne wzgórze Fröttmaninger Berg o wysokości około 75 metrów, położone niedaleko stadionu.


 

Dalej idziemy do szatni. Pomieszczenie bez zbędnych „wodotrysków”, szafki, stolik na środku i tablica dla trenera. Obok znajduje się łazienka a także duża wanna do lodu. Przy szafkach dzieci miały największą frajdę kiedy mogły sobie zrobić zdjęcie z powieszoną koszulką swojego ulubieńca.

Przechodzimy do miejsca, gdzie podjeżdża autokar z piłkarzami. Idziemy szerokim korytarzem,  który prowadzi do szatni oraz do tunelu na murawę. Przed drzwiami wejściowymi stoją dwa samochody Audi, sponsora klubu (co ciekawe, sponsorem nie jest lokalny koncern BMW). Teraz możemy poczuć się jak piłkarze. Stoimy w tunelu  do wyjścia na boisko a nad głowami na suficie dumnie prezentuje się herb klubu. Przewodnik w tym momencie włącza z głośników hymn Ligi Mistrzów. Tak, to jest marzenie wielu, usłyszeć tę melodie na stadionie swojego klubu. I tylko pogoda nie dopisała, bo przez deszcz nie mogliśmy wejść tunelem na boisko. A to nie jest zwykły tunel. Drzwi do tunelu są w ziemi na boisku między ławkami rezerwowych. W trakcie meczu jest on zamykany i w ogóle go nie widać.

Tym razem wychodzimy na boisko ale bocznym wejściem dla służb. Tutaj z bliska można zobaczyć jak trawa jest przystrzyżona i zadbana. Oczywiście bez wchodzenia na nią, za co grozi grzywna. Możemy usiąść na ławce rezerwowych. Bardzo wygodne fotele. Wydaje mi się, że to ten sam producent co dostarcza fotele na Legię. Natomiast trzeba uważać na głowę, bo dach nad ławką rezerwowych jest bardzo nisko. Jak się przyjrzymy to widzimy jakie są już na nim wgniecenia od „drobnych wypadków”.


Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, postaw mi kawę bym mógł pisać ich więcej!

logo-buycoffee


Muzeum Bayernu – podróż przez historię bawarskiego giganta

I tutaj nasza wycieczka się kończy. A właściwie to ta z przewodnikiem bo sami możemy sobie jeszcze pójść na trybunę i porobić zdjęcia. Wracamy na górę do strefy gastro. Ważna informacja, jeśli kupicie bilety na zwiedzanie przez internet, to na każdy z nich otrzymujecie 0,50€ zniżki w barze. Jak już wcześniej wspominałem, nie mogłem sobie odmówić i nie kupić biletów na zwiedzanie wraz z muzeum. A jest ono imponujące. To jest prawdziwa podróż przez historię bawarskiego klubu. Zobaczymy tam wszystkie trofea, najstarsze koszulki, makiety wszystkich stadionów, na których grali a nawet symulator klubowego autokaru, który nas zawiezie na mecz. Nie mogło być inaczej i jest też sala poświęcona żeńskiej ekipie Bayernu oraz innym dyscyplinom jak np. koszykówce, gdzie niemiecki potentat święci triumfy.

Z muzeum przechodzimy do sklepu. I tutaj tradycyjnie hulaj dusza piekła nie ma. Dostaniemy tu co dusza zapragnie. Koszulki, kurtki, spodenki, szaliki, czapki, szklanki, deski do krojenia, klocki lego a nawet alkohol z licencją klubu. Ceny nie są wygórowane.

Wycieczka z pewnością do polecenia. Jednak organizacja na miejscu do poprawienia. Olbrzymie kolejki do kas i bardzo obszerne grupy. Nieraz ciężko było zrobić jakieś zdjęcie, przewodnik często także nadawał takie tempo, że nie wszyscy za nim nadążali.

Jeśli ktoś chce zobaczyć stadion w komplecie to musi wykupić bilety na kilka tras bo nie wszystkie punkty są zawarte podczas jednego „touru”. Pro tip na koniec, kupujcie bilety przez internet, bo na miejscu może się okazać, że już ich nie dostaniecie.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *