Zwiedzanie stadionu San Mamés w Bilbao
To była moja pierwsza od dawna wycieczka stadionowa. Wybrałem kierunek dosyć nieoczywisty. A mianowicie nie żadne ciepłe regiony z tłumem turystów, a nieco chłodny Kraj Basków a dokładnie Bilbao. Było ciekawie i… zaskakująco.
To był mój pierwszy raz na północy Hiszpanii. Ciekawy region, bardzo zielony. I co ciekawe, wiele klubów piłkarskich oraz stadionów do zwiedzenia. A w największym mieście Kraju Basków znajduje się Athletic Club, znany także jako Athletic Bilbao. Klub został założony w 1898 roku. Należy do grona najstarszych i najbardziej utytułowanych klubów w historii hiszpańskiego futbolu. Jest również jednym z zaledwie trzech zespołów, które od momentu utworzenia rozgrywek nigdy nie opuściły najwyższej klasy ligowej. Athletic wyróżnia się wyjątkową polityką kadrową, opartą na zatrudnianiu wyłącznie zawodników związanych z Krajem Basków.
Początki klubu sięgają końca XIX wieku, gdy angielscy marynarze zawijający do portu w Bilbao popularyzowali futbol wśród lokalnej społeczności. Nowa dyscyplina szybko zyskała popularność, a w 1898 roku mieszkańcy miasta założyli klub, nadając mu angielską nazwę. Athletic osiem razy sięgał po mistrzostwo Hiszpanii, a ostatni tytuł zdobył w 1984 roku. Na swoim koncie ma również 24 triumfy w rozgrywkach o Puchar Króla. A swoją drogą bardzo polecam książkę autorstwa Anity Werner oraz Michała Kołodziejczyka „Mecz to pretekst”, gdzie opisują dokładnie całą historię klubu oraz ludzi z nim związanych.
Nowy San Mamés – historia budowy stadionu
Nuevo San Mamés to nowy stadion Athletiku, który został oddany do użytku w 2013 roku. Zastąpił on poprzedni obiekt o tej samej nazwie. Historia nowego San Mamés sięga 2004 roku, kiedy w Bilbao po raz pierwszy zaczęto mówić o budowie nowoczesnego stadionu dla Athletic Club. Dwa lata później zapadła oficjalna decyzja o realizacji inwestycji, a w grudniu 2006 roku rozpoczęto wyburzanie dawnych targów, które zajmowały teren przyszłego obiektu.
Światowy kryzys gospodarczy spowolnił prace, budowa ruszyła ostatecznie w maju 2010 roku. Symbolicznym początkiem inwestycji było wmurowanie kamienia węgielnego 26 maja 2010 roku.
Na pierwszy mecz kibice musieli poczekać nieco ponad trzy lata. 16 września 2013 roku Athletic Club zainaugurował grę na nowym San Mamés spotkaniem z Celtą Vigo, otwierając kolejny rozdział w historii jednego z najbardziej zasłużonych klubów Hiszpanii.
Stadion jest ciekawie wkomponowany między blokami mieszkalnymi, tak jak wiele stadionów w Hiszpanii. Na fasadzie znajduje się wielki ekran, na którym wyświetlane są reklamy oraz zapowiedzi wydarzeń stadionowych.
San Mamés to nie tylko stadion. W jego podziemiach działa nowoczesny miejski kompleks sportowy, otwarty w 2019 roku. Do dyspozycji mieszkańców i odwiedzających oddano w pełni wyposażone sale treningowe, saunę, łaźnię turecką, strefę spa oraz dwa baseny.
Równie imponująco prezentuje się zewnętrzna część obiektu. Fasadę tworzą setki białych paneli wyposażonych w zaawansowany system oświetlenia, który po zmroku całkowicie zmienia charakter stadionu. Dzięki możliwości programowania iluminacji obiekt może świecić jednolitymi barwami lub wyświetlać dynamiczne animacje, takie jak efekt zdobytej bramki czy charakterystyczna gwiazda Ligi Mistrzów UEFA. To rozwiązanie przywodzi na myśl słynną Allianz Arenę w Monachium, uznawaną za jedną z najbardziej efektownie podświetlonych aren piłkarskich świata. Jak nie pamiętacie mojej wizyty w Monachium, to zapraszam to przeczytania.
Bilbao to miasto, które ma zaledwie 350 tys. mieszkańców, natomiast jest świetnie skomunikowane. Możemy poruszać się po nim autobusami, tramwajami oraz trzema liniami metra. Ja kupiłem kartę Bilbao Card na 72h i zapłaciłem 70€. Niestety opłaca się głównie jeśli chodzi o komunikację. Mało jest z nią zniżek na zwiedzanie. Jedynie można kupić bilet bez kolejek lub stanąć w mniejszej.
Na stadion możemy dojechać bezpośrednio metrem linii nr1 z centrum, wysiadając na stacji San Mamés. Niemal tak jak w Madrycie wysiadając na stacji Bernabeu. Tyle, że w Bilbao mamy do przejścia kilkaset metrów mijając po drodze kilka bloków i duży plac przed areną.
Ceny biletów i rodzaje zwiedzania
Mamy do wyboru kilka rodzajów biletów. Ja wybrałem te za 22€, które zawierają zwiedzanie stadionu + wejście do muzeum Athletiku Bilbao i oprowadzanie przez przewodnika. Samo zwiedzanie stadionu bez muzeum to koszt 15€. Dzieci do 14 lat płacą 5€, są też zniżki dla osób niepełnosprawnych. Trzeba wcześniej zgłosić, że będzie potrzebna pomoc przy osobach niepełnosprawnych. Możemy wybrać opcję audio przewodnika lub przewodnika człowieka.
Nasze zwiedzanie zaczynamy od wizyty w muzeum klubowym. Schodami ruchomymi podświetlanymi na czerwono zjeżdżamy na poziom -2. Możemy mieć uczucie lekkiej klaustrofobii. W całym muzeum panuje półmrok, podłoga także ciemna. Co chwila migoczą natomiast światła od ekranów.
W muzeum znajdziemy standardowo wszystkie najważniejsze pamiątki i gadżety z historii klubu. Puchary, piłki, koszulki retro, stare dokumenty z czasów powstania klubu. Możemy także odsłuchać nagrań komentarzy z najważniejszych meczów Athletiku. Jest też mała sala kinowa, gdzie wyświetlana jest historia klubu. Najciekawiej chyba wygląda wyświetlana na ekranie droga kibica, którą musi przemierzyć w drodze na stadion, po drodze podróżując metrem. W jednej z sal spogląda na nas duży biały lew, symbol klubu. Powiem szczerze, że muzeum jest bardzo skromne jak na taki klub.
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, postaw mi kawę bym mógł pisać ich więcej!
Zwiedzanie stadionu San Mamés krok po kroku
Dochodzi godzina dwunasta, więc wjeżdżamy na poziom recepcji i czekamy na przewodnika. Jak to hiszpanka, spóźniła się 10 minut. Później idzie wszystko mam wrażenie w pośpiechu. Przewodniczka opowiada w trzech językach: hiszpańskim, angielskim oraz baskijskim. Dla mnie to jest niestety strata czasu tłumaczenie jednego fragmentu wycieczki na kilka języków.
Wyprowadza nas bocznym wejściem na murawę stadionu pod jedną z trybun. W tym czasie panuje straszny gwar ponieważ toczy się dziecięcy turniej AC Tour, chyba dla drużyn z Kraju Basków. Jest pierwsza okazja do robienia zdjęć. Stadion wygląda imponująco. Ponad 53 tysiące miejsc, „żarówiasto” czerwone krzesełka a na dolnej trybunie ułożony biały napis Atlethic Club.
Stadion był areną wielu spotkań ligowych, pucharowych i międzynarodowych z udziałem zarówno męskich, jak i żeńskich zespołów Athletic Club. W maju 2018 roku odbyły się na nim finały europejskich rozgrywek rugby – EPCR Challenge Cup oraz Investec Champions Cup, które ponownie zagoszczą na San Mamés w 2026 roku. Obiekt pełnił również funkcję miejsca startu etapów prestiżowego wyścigu kolarskiego La Vuelta a España, m.in. w latach 2019 i 2022. Choć stadion był pierwotnie wyznaczony do organizacji meczów UEFA Euro 2020, Bilbao utraciło ten przywilej w związku z pandemią COVID-19 i wynikającymi z niej ograniczeniami. Dzięki swojej akustyce, stadion jest tez wykorzystywany do wydarzeń muzycznych. Ciekawostką jest fakt, że trawa jest hybrydowa, w połowie naturalna i w połowie sztuczna.
Dalej przechodzimy w stronę ławek rezerwowych. Są one zrobione w stylu angielskim, czyli zrobione nieco w dole. Trzeba uważać, by z emocji nie wyrżnąć się na schodkach. A tuż za ławką zaczyna się trybuna z kibicami. Krzesełka są takie same jak na naszym „Narodowym”.
Wchodzimy do katakumb stadionu. A dokładniej do sali konferencyjnej. To przestronna sala na ponad 100 miejsc dla dziennikarzy, plus podest na kilkanaście kamer. Po prawej stronie jest kilka okien weneckich, za którymi siedzą tłumacze. Pulpit jest oczywiście obudowany herbem klubu a na ścianie logotypy sponsorów.
Dalej przechodzimy przed wielką „mix zonę” ze stołami do pracy dla dziennikarzy oraz miejscem do przeprowadzania wywiadów z dziennikarzami. Następnie mamy szatnię Athletiku. Zwyczajna, bez większych wygód, na szafkach są powieszone koszulki tak by każdy wiedział gdzie ma swoje miejsce. Obok jest mały pokój kąpielowy. Tutaj niestety przewodniczka nic nie opowiadała bo zajęła się rozmową z kolegami z obsługi…
A teraz wjeżdżamy na wyższe piętro. Wjeżdżamy lub wchodzimy po schodach w zależności jaką kto ma kondycję. A konkretniej będziemy oglądać lożę prezydencką. Loża ma własny duży bar i kilkanaście skórzanych foteli w centralnej części stadionu. Widok faktycznie zacny. Ciekawostką jest fakt, że na stadionie nie można sprzedawać alkoholu. Nawet w częściach VIP. Kibice mogą sobie zakupić lokalny bursztynowy trunek ale 0%. Na cały stadionie jest 48 lóż, różnią się one pojemnością, największe z nich mogą pomieścić 20 osób.
Czy warto zwiedzić stadion San Mamés?
I tutaj małe zaskoczenie bo… to już koniec naszej wycieczki. Tak, też byłem zdziwiony. Oczywiście wycieczka musi się zakończyć wizytą w sklepie. A ten sklep to też bardzo skromny. Asortyment bardzo ubogi, jeden rodzaj szalika, a reszta okazjonalne z pucharów, brak np. magnesików czy koszulek polo co zazwyczaj się można kupić we wszystkich sklepach kibica. Sklep Legii Warszawa jest dużo większy i lepiej wyposażony.
Wycieczka bardzo krótka, jeszcze biorąc pod uwagę fakt, że przewodniczka się spóźniła. W pewnym momencie tak pędziła, że nawet nie było kiedy i jak zadać jej pytania. Nie zaliczyliśmy w czasie wycieczki wyjścia tunelem na boisko co było w planie. Nie zajrzeliśmy także na stanowiska dla mediów co zazwyczaj jest jednym z podstawowych punktów. A sklep był bardzo słabo wyposażony. Dużo więcej klubowych pamiątek mogliśmy sobie kupić w wielu sklepach na mieście. I to nie tylko w tych oficjalnych. Wiele sklepów z pamiątkami miały standy z gadżetami klubowymi.
Za to bardzo polecam wybrać się do samego Bilbao. Największego miasta w Kraju Basków. Zupełnie inny klimat niż w innych regionach Hiszpanii. Jest tu bardzo zielono, przez to, że niemal ciągle tu pada. Możemy spotkać się tutaj z dość egzotycznym językiem baskijskim. Natomiast nie będziemy mieli z porozumiewaniem się w języku hiszpańskim, w porównaniu np. do Katalonii. Podsumowując, wycieczka tylko dla koneserów.
















