atletico - zdjęcie główne
Stadiony świata

Atletico Madryt i Wanda Metropolitano

Przeczytasz w 10 min

Czy może być coś przyjemniejszego od palącego słońca, zwiedzania jednego z najpiękniejszych miast w Europie i przy tym odwiedzenie stadionu jednej z najlepszych drużyn piłkarskich? Nie może. A czy możesz czuć się nieco rozczarowany po wizycie na owym stadionie? Możesz. A dlaczego? Siadamy wygodnie w fotelach i przenosimy się do Madrytu i na stadion Atletico Madryt, Wanda Metropolitano.

Kiedy Hiszpania wreszcie odtworzyła się na turystów i zdjęła  większość covidowych zakazów, z miejsca pomyślałem, że trzeba się tam wybrać. Raz by załapać trochę promieni słońca (choć tych nie brakowało pod nosem w stolicy) a także by pozwiedzać. Ostatnio w Madrycie byłem w 2014 roku w czasie brazylijskiego mundialu. Wtedy to odwiedziłem stadion „Królewskich” (link). Wtedy także rozpoczęła się moja blogowa przygoda ponieważ to była pierwsza stadionowa wycieczka, którą opisałem na łamach swojego bloga. I tak to trwa do dziś. Podczas tej wyprawy nie mogło być inaczej i należało odwiedzić „biało-czerwoną” część stolicy Hiszpanii czyli tam gdzie gra Atletico Madryt (Roji Blancos).

Madryt to drugie co do wielkości Europie (biorąc pod uwagę Unię Europejską) pod względem ludności zaraz po Berlinie. Ma niemal 3,2 mln mieszkańców. Jednak mimo dużej ilości mieszkańców i powierzchni, po mieście możemy poruszać się całkiem sprawnie. A to głównie za sprawą świetnie rozwiniętej sieci metra, która posiada 15 linii. Co ciekawe tylko metro w Seulu może konkurować z Madrytem jeśli chodzi o szybkość ekspansji kolejki. W metrze jest nieco chłodniej bo na zewnątrz jak to w czerwcu ok. 36 st. Celsiusa. Słowo nieco jest tu niezwykle istotne ponieważ wciąż w środkach transportu publicznego należy używać maseczek. I wtedy zaczyna się „zabawa” kiedy to z upału na powietrzu zanurzasz się w „kagańcu” w ciasne i śmierdzące podkładem kolejowym pomieszczenie a pot zalewa oczy momentalnie.

Sam stadion jest daleko położony od centrum miasta, tuż przy autostradzie na lotnisko Barajas. Natomiast jest tuż obok linii metra nr 7, stacja nazywa się Estadio Metropolitano. Z centrum dojedziemy w ok. 40 min, tez w zależności ile przesiadek nas czeka. Warto zaznaczyć, że metrem w dojedziemy praktycznie w każde ważniejsze miejsce w mieście. Stacja na której wysiadamy została wyremontowana a na ścianach wiszą banery z wybranymi piłkarzami klubu i herbem z datą zdobycia mistrzostwa kraju. Wychodząc ze stacji przed nami pojawi się monstrualny obiekt z falującym dachem o łącznej powierzchni aż 83 tys. m2!!! Na parkingu przez stadionem stoi 40-metrowy maszt w stylu meksykańskim z wielką flagą klubu, która pięknie się prezentuje gdy wiatr zawieje.

Wanda Metropolitano – historia

Trzeba wiedzieć, że Wanda Metropolitano (sponsor tytularny wkrótce się zmieni) to nie pierwszy obiekt w tym miejscu. A historia jego sięga późnych lat 80-tych XX wieku kiedy to powstała idea stworzenia stadionu lekkoatletycznego. Niestety pierwsza poważna impreza lekkoatletyczna odbyła się dopiero w 2002 roku. W między czasie Madryt odpadał z walki o Igrzyska Olimpijskie.

W 2011 roku rozpoczęła się budowa nowego domu dla Atletico i przez kryzys ekonomiczny trwała aż do 2017. Obecnie po bieżni nie ma śladu za to dodano trybuny, które są bardzo blisko murawy. Mimo wspomnianego monstrualnego dachu przykryte nim jest tylko 96% miejsc. Aktualna pojemność stadionu wynosi 68 000 miejsc co czyni stadion trzecim największym w kraju. Ze względu na swoją powierzchnię w katakumbach stadionu znajduje się parking na ponad 1000 aut! Dla najzamożniejszych kibiców przygotowano aż 94 loże VIP. Od 2017 roku na tym stadionie gra Atletico Madryt.

Atletico to 11-krotny mistrz Hiszpanii, także 10-krotny zwycięzca Copa del Rey. Obecną nazwę klub używa od 1947 roku a sam klub powstał w 1903 jako Athletic Club de Madrid przez studentów z Kraju Basków. Do najczęstrzych przydomków klubu należą „Los Rojiblancos” od barw koszulek i „Los Colchoneros” czyli wytwórcy materacy bo podobno pierwsze ich koszulki przypominały wzory materacy… Pierwsze swoje mecze zawodnicy z Madrytu rozgrywali na Estadio Metropolitano, do roku 1966 kiedy otwarto kolejny ich obiekt Vicente Calderón. A sam Metropolitano został zniszczony podczas hiszpańskiej wojny domowej.

Atletico - panorama stadionu

 

Potyczki między Realem a Atletico inaczej zwane Derby Madrileno należą do jednych z najatrakcyjniejszych w Europie. Jeszcze w minionych czasach widoczny był podział wśród kibiców na tych lewicowych i prawicowych. Z kolei fani Realu utożsamiani zawsze byli z klasą wyższą i luksusem natomiast kibice Atletico wywodzili się z klasy robotniczej i proletariatu. Obecnie liczy się głównie aspekt sportowy. Dla sympatyków historii warto odnotować, że zarówno Real Madryt jak i Atletico były faworyzowane w zależności od okresu przez samego przywódcę generała Franco.


Jeśli Podoba Ci się ten artykuł i chciałbyś czytać takich więcej, proszę wesprzyj mojego bloga i kliknij w poniższy baner kupując mi kawę. Tym małym gestem przyczynisz się do rozwoju mojego bloga i pasji. Bardzo dziękuję!

logo-buycoffee


Zwiedzanie odbywa się bez przewodnika i bez podziału na grupy. Zwiedzanie kosztuje 24€/os., obejmuje ono zarówno zwiedzanie stadionu jak i wizytę w muzeum. Dzieci do 13 lat płacą 18€. Warto też zaglądać na stronę klubu ponieważ zamawiając przez bilet przez internet możemy mieć zniżkę. Zwiedzanie odbywa się codziennie oprócz poniedziałków pomijając dni kiedy są jakieś eventy na stadionie.

Wanda Metropolitano – zwiedzanie

Tłumy przed wejściem kłębią się niemiłosierne. Jednak udało nam się wejść nawet godzinę wcześniej. Wchodzimy do małej ciemnej salki, prawie jak w kinie gdzie jest namiastka muzeum klubowego, które znajduje się obok. Zobaczymy tam pamiątkowe zdjęcia klubowe z najstarszych lat jego istnienia jak i te nowsze. Oczywiście wiszą plakaty z Diego Simeone, legendą klubu i obecnym trenerem. Jak ktoś się dobrze przyjrzy to na zdjęciach grupowych dostrzeże Romana Koseckiego, który występował w drużynie Roji-Blancos w sezonach 1992-95. W gablotach są także historyczne proporce klubu a także bilety na mecze i legitymacje członkowskie.

Aby dotrzeć do następnego wycieczki musimy przejść przez katakumby stadionu. Przechodząc pomostem nad parkingiem klubowym mijamy wejście VIP do loży prezydenckiej i wejście dla zawodników. Przechodzimy do dużej Sali VIP gdzie w roku ustawione jest kilkanaście stanowisk z okularami VR i w nich możemy posłuchać komentarza podczas strzelonego gola dla Atletico a także wyobrazić sobie, że wchodzimy na boisko. Obok są ustawione stoliki i wysokie fotele dla specjalnych gości. W następnej Sali znajduje się duży bar z drewnianym obiciem a także eleganckie skórzane fotele. To miejsce jest przeznaczone dla najwyższych VIP-ów. Bar jest „obrendowany” lokalnym browarem Mahou, który jest sponsorem klubu. Warto wspomnieć, że browar wspiera zarówno Atletico jak i Real Madryt od wielu wielu lat.

Wychodzimy na trybuny, a dokładniej do loży prezydenckiej. Tradycyjnie położona jest w centralnej części stadionu. Może pomieścić kilkadziesiąt osób, wyposażona jest w wygodne skórzane fotele i małe monitory przy każdym z nich. I tutaj możemy obejrzeć imponującą panoramę stadionu, szkoda, że jak zwykle trafiłem dzień po jakimś koncercie i nie było trawy tylko dywan ze sztucznej i to też na części boiska. Naraz po trybunie przechodzi tyle osób, że jest ciężko zrobić sobie zdjęcie. Tyle dobrego, że nie ma ograniczeń czasowych. Największe wrażenie z pewnością robi duży falujący dach, dopiero wewnątrz możemy docenić jego kunszt bo z zewnątrz nie wygląda najładniej. Niestety to była jedyna trybuna jaką było nam dane zobaczyć. Na prasową nie weszliśmy mimo, że w programie wycieczki była, w samej loży VIP też niestety nie byliśmy. A to podobno jedno z lepszych zapleczy vipowskich w Europie jeśli chodzi o stadiony. Dla dziennikarskiego obowiązku powiem tylko, że na stadionie są 94 loże i łącznie ponad 7000 miejsc najwyższej klasy.

Schodząc kilka pięter niżej do szatni mijamy po drodze na ścianach wiele klubowych pamiątek w postaci zdjęć m.in. zdobytych pucharów czy starego i już nieistniejącego stadionu Vicente Calderón. A także „złote myśli” Diego Simeone i Luisa Aragonesa, trenera Atletico w latach 70-tych i na początku XX wieku. Szatnia gospodarzy jest dosyć skromna porównując do innych stadionów. Za to ładnie wygląda, okrągłe pomieszczenie obite drewnem, każdy piłkarz ma swoje stanowisko z powieszoną koszulką na szafce i skórzanym fotelem. Jest też tablica dla trenera i lodówka z ekranem led na drzwiach gdzie wyświetlane są zdjęcia graczy. Obok są łazienki i pokoje dla fizjoterapeutów ale tam niestety nie weszliśmy. Trener ma swój gabinet parę kroków dalej. Szatnia drużyny gości podobno wygląda tak samo tylko bez „brandingu” Atletico.

W „międzyczasie” przechodzimy przez sale gdzie stojąc przy greenboxie możemy  sobie zrobić zdjęcie z wybranym piłkarzem lub z Cholo. Oczywiście odpłatnie, przyjemność taka kosztuje 12€.

Teraz wychodzimy na murawę. Upał uderza po oczach, po drodze mijamy wyhaftowany herb klubu, z którym możemy zrobić sobie zdjęcie. Barierki utorowały drogę tak by wyjść nieco bliżej środka boiska. Stąd zrobimy świetne zdjęcia panoramy 360 st. Tutaj najlepiej sprawdzimy dobrą akustykę obiektu. Niestety ławki rezerwowe były tego dnia zasłonięte przez poprzedni event…

Ostatnim punktem wycieczki jest sala konferencyjna. Wielka sala jak w kinie zbudowana kaskadowo z fotelami skórzanymi na kilkaset miejsc. Dobra akustyka. I tyle z podstawowej wycieczki. Dodatkowo płatnym punktem jest muzeum klubowe. I to naprawdę zrobiło na mnie duże wrażenie. Muzeum jest interaktywne, oprócz gablot z pucharami i koszulkami znajdziemy stanowiska gdzie sprawdzimy swój bramkarski refleks, posłuchamy sprawozdań z meczów, obejrzymy filmy z najciekawszymi spotkaniami w historii klubu a także możemy usiąść na starych krzesełkach z Vicente Calderón. Ten pomysł z krzesełkami możemy też zobaczyć w muzeum Legii Warszawa. W gablocie też zobaczymy dużą makietę Wanda Metropolitano. Jedno z ciekawszych muzeów klubowych jakie odwiedziłem.

Wychodząc z muzeum i kończąc całą wycieczkę oczywiście trzeba zajrzeć do sklepu. A jest on ogromny i oczywiście znajdziemy tam na pierwszy rzut oka niemal wszystko z brandingiem Atletico. Największy dział to są ubrania gdzie zaopatrzymy się dosłownie od stóp do głów. Niestety jak na złość nie było moich rozmiarów i wyszedłem z drobnymi gadżetami i tradycyjnie z szalikiem. Zaskakujące dla mnie było to, że nie było żadnego gadżetu z Wanda Metropolitano za to była cała mała gablotka z pamiątkami z Vicente Calderón. Też nieudało mi się dostać żadnej książki o klubie bądź programu wycieczki.

Podsumowanie

Podsumowując całą wizytę to trochę jestem niezadowolony. Dostępna do zwiedzania była tylko jedna trybuna i to VIP, nie odwiedziliśmy ani stanowisk komentatorskich ani lóż VIP co wg mnie powinno być standardem. Szczególnie, że klub szczyci się tym, że ma jedne z najbogatszych zapleczy biznesowych w Europie. Nie było niestety przewodnika a przewodnik audio był dostępny za dodatkową opłatą a punktach które zwiedzałem nie było żadnych tabliczek z opisami. Brakowało mi także oznaczeń dla niepełnosprawnych typu właśnie audio przewodnik dla niewidomych czy opisów w alfabecie breilla.

Dodatkowo na miejscu marketingowców z Atletico zmieniłbym harmonogram wycieczek a mianowicie organizowałbym wizyty na stadionie dopiero gdy obiekt zostanie uprzątnięty po ostatnim evencie. My niestety przez to nie mieliśmy położonej trawy a ławki rezerwowych były pozasłaniane. Mimo wszystko pozostaną ze mną miłe wspomnienia z wizyta w Madrycie pomimo kilku niedociągnięć.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content